Dzień piąty

Nareszcie regaty! Są dedykowane pamięci prezesa Reale Yacht Club Canottieri Savoia – Marcello Campobasso – który przyczynił się popularyzowaniu żeglarstwa wśród młodych ludzi. Dzisiaj jest to jedna z niewielu imprez międzynarodowych, w której biorą udział zawodnicy z tak wielu krajów – w tym roku są zawodnicy z ponad 20 państw. Oprócz trofeum Marcello Campobasso – pucharu ze szczerego srebra, ufundowanego dla najlepszego zawodnika klasyfikacji generalnej – jest też puchar upamiętniający Irene Campobasso (żonę M.C.) dla najlepszej zawodniczki. Młodsi zawodnicy poniżej 12-go roku życia, ścigają się o Trofeum UNICEF. Poza tym jest ufundowana nagroda pamięci Branco Stanicica dla zawodnika przybyłego na regaty z najdalszego zakątka świata.

Klub RYCC Savoia ma długą tradycję, powstał w 1893 roku i wychował już wiele pokoleń wybitnych żeglarzy. Panuje tu bardzo miła i przyjazna atmosfera i wszystko jest dobrze zorganizowane. Kubryk wygląda jak luksusowa restauracja, pomieszczenia klubowe zdobią stylowe, zabytkowe meble, w gablotach są setki pucharów, niektóre z nich mają ponad 100 lat, a toalety wyglądają jak SPA – można pozazdrościć.

Następny powód do pochwały to sprawna organizacja – slipowanie ponad 200 łódek zajęło niespełna 20 minut i może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że były tylko 2 wąskie slipy. Na każdym z nich 3 ludzi, jeden montuje ster, wraz z drugim wodują łódkę, trzeci układa wózki – cała operacja to kilkanaście sekund – trzeba się uczyć od lepszych i koniecznie wprowadzić to u nas (np w Gdyni 🙂 )

Już po wyścigach, odbyły się tylko 2, ponieważ wiatr ucichł. Z wyniku zadowolona jest tylko Aga, bo była 29 i 8 (po dwóch 25), Mikołaj 39 i 42 (po dwóch 79), a Misio 71 i DNF (po dwóch 172). Podczas drugiego wyścigu “zdechło”, Adze się udało jeszcze złapać  wiatr, bo płynęła czubie, dla reszty liczyły się tylko mięśnie ręki – dzięki temu Mikołaj awansował o 30 miejsc i wygrał polskie trofeo Petero Pavello vel Calmaro. Misiek, który chciał grać fair play przypłacił to DNF-em.

Na poprawę humoru poszliśmy zwiedzić oceanarium (najstarsze w Europie z 1874), z okazami z zatoki Neapolitańskiej. Teraz jeszcze kolacja w klubie i spać.

Na jutro prognoza zapowiada słaby wiatr, więc chyba poczekamy do czwartku na zmianę wyników…