Dzień siódmy

Już po regatach, Trofeo Marcello Campobasso wygrał zawodnik z Turcji Anil TUR 1166, z którym się zaprzyjaźniliśmy, bo Jego trener był z nami na pontonie.

Od 10-14 czekaliśmy na wiatr, gorąco i nie wieje absolutnie nic. Według prognoz miało wiać 3-4 B z południa, a tymczasem przychodzą tylko lekkie podmuchy ze wschodu. Komisja ogłasza, że czekamy do 16 na wodzie. Masakra. Wszyscy leniwie kołyszą się na falach, po 14-tej większość spływa do portu, tymczasem na horyzoncie zobaczyliśmy wiatr. Nasi na szczęście byli niedaleko statku komisji. Sędziowie szybko ustawili trasę (pierwszy raz dobrze) i puścili wyścig. Niektórzy jeszcze płynęli z portu. Mikołaj z Agą startowali w pierwszej grupie. Aga ledwo zdążyła na start, nie miała czasu się przymierzyć i ocenić sytuacji. Po kiepskim starcie i złym wyborze halsu, ląduje na miejscu takim, że lepiej nie mówić…Michał, który startował w drugiej grupie, przypłynął wkróce po Adze?! Był 33 w tym wyścigu 🙂 Nareszcie przestał walczyć o życie, tylko skupił się na strategii. Zobaczył ile mądrości jest w słowach “liczy się start, start i jeszcze raz start!”  Mikołaj też dobrze – 18 po boji, ostecznie nie odpalił rumpla przy finiszu i starcił kilka miejsc, przypłynął 26. Aga miała nadzieję się podciągnąć, być w 5-ce dziewczyn, niestety…Mikołaj skończył regaty na 86 miejscu, Misiu 152.

Nasi walczyli już w trzecim dniu o “pietruszkę”, ale na naszym pontonie, na którym byli trenerzy z Turcji, Portugalii i Szwajcarii przyżyliśmy wielkie emocje kibicując Anilowi z Turcji 1166. Po dwóch dniach wciąż prowadził, był 1,2,1,8 w kolejnych wyścigach. Jego trener modlił się o brak wiatru. Anil chciał się ścigać, bo chciał wszystkim udowodnić, że zasłużył na Trofeo. Wystartował z Benym i Agą, start miał średni, ale dobrze rozegrał początek halsówki i 3/4 dystansu prowadził. Przed boją zrobił błąd, który kosztował Go 5 miejsc. To za  słabe miejsce, żeby utrzymać prowadzenie w regatach. Było obliczone, że może przypłynąć max 5. Na boji nr 4 nadal szósty, przeciwnicy nie dają się wyprzedzić. Do mety wszyscy płyną w prawo, bo ewidentnie korzystniej, ale Anil stawia wszystko na jedną kartę i płynie w lewo. Trener nie może na to patrzeć, jest załamany… Bardzo chciał, żeby Anil zdobył to trofeum, bo da Mu to szansę na awans do reprezentacji Turcji (u nich są trochę inne zasady, nie ma eliminacji, tylko trener reprezentacji powołuje zawodników). Jeszcze kilkanaście metrów do mety i przychodzi mała zmiana – Anil kończy na 4-tym miejscu. Wtedy okazuje się, że jeszcze nie koniec emocji, bo w drugiej grupie płynie zawodnik z Hiszpanii, który po zmianie nagle pojawia się wśród pierwszych 3 zawodników drugiej grupy. Po czterech wyścigach i zakładanej odrzutce Joan ESP 1545 ma o 3 punkty więcej niż Anil. Kilka metrów do mety, Hiszpan prowadzi, jednak tuż przed metą na prowadzenie wychodzi Włoch, Joan z Hiszpanii kończy wyścig jako drugi, przegrywając o kilkanaście centymetrów. Anil Cetin i Jego trener są szczęśliwi, choć jeszcze trzeba czekać na ostateczne wyniki…które jednak nie wnoszą już żadnych zmian. Drugi w regatach do lat 16-tu jest Joan Cardona z Hiszpanii, trzeci Matteo Pincherle z Włoch.

Trofeo UNICEF zdobywa Sven Stevanovic z Chorwacji, druga Marita Aggelopoulou z Grecji, trzeci Mert Onder z Turcji – klubowy kolega Anila.

Trofeo Branco Stanicica przyznano zawodniczce z Norwegii. 

Nagradzano też zawodników wygrywających w poszczególnych wyścigach.

Po ceremonii krótki bufet i nareszcie można odpocząć. Nasi szczęśliwi, przyglądają się jak koledzy z innych klubów męczą się z pakowaniem łódek – tym razem nas to nie dotyczy 🙂 Mamy jeszcze jeden dzień na odpoczynek i trzeba wracać… Wieczorem idziemy jeszcze pospacerowć starymi uliczkami Neapolu i Aga zaprasza nas na pizze, którą jemy przed wielkim telewizorem – gra Neapol z Mediolanem. Jeśli wygra Neapol, znów będą wystrzały, jak w Sylwestra.  Lepiej iść już do hotelu.