Dzień szósty

Czekamy na wiatr, prognoza się zmieniła i ma powiać z południa 3-4 m/s…

Po krótkim oczekiwaniu padło magiczne “aqua” i zeszliśmy na wodę. Zimny wiatr NE 2-3 m/s, słońce i trochę chmur. Najpierw seria generałów, tracimy cierpliwość, bo komisja złożona ze starszych sędziów nie stosuje czarnej flagi. Kolejna próba startu i nagle wiatr ucicha zupełnie, na dodatek zaczyna padać 🙁 najgorszy scenariusz. Przestaje padać i zaczyna wiać, jednak wiatr zmienia się na bardziej północny, puszczają start (przy źle ustawionej linii) i wygrywają Ci, którzy się zorientowali i zdążyli dopłynąć pod boję, bo linia długa. Nasi zobaczyli zmianę, ale nie zdążyli. Wcześniej było korzystniej spod statku. Teraz wchodziło się na 1-kę prawie jednym halsem. Nasi nie zdążyli, wystartowali spod statku i skutki było widać na 1-ce, Misiek jedno miejsce za Mikołajem w 30-ce od końca. Aga startowała w drugiej grupie, sytuacja była podobna, ale liczyła, że przyjdzie zmiana z prawej – niestety nie przyszła…ma “dobrą” odrzutkę :-).

Po pierwszym wyścigu komisja wiesza AP i jest informacja, że idzie wiatr z południa. Tego się spodziewaliśmy. Piękny widok, jak ponad 200 łódek płynie jednym halsem za komisją, pod drugi brzeg zatoki. Wreszcie jest wiatr, mocniejszy i duże fale, puszczają drugi wyścig. Misiek ma życiowy start w pierwszej 10-ce, ale nie może się złamać na lewy hals. Mikołaj też dobrze, kończy ten wyścig 46. Aga znowu staruje w drugiej grupie, tym razem wyciągnęła wnioski i po boji jest 8-ma, na metę po zażartej walce wpływa 9-ta, jednak okazuje się, że dwóch przed Nią ma OCS i jest 7-ma w tym wyścigu. Super! Mikołaj nie może przeżyć, że dziewczyny górą. Jutro ma zamiar się odegrać 🙂

Ma być kolejny zaplanowany wyścig i komisja nagle każe spływać do portu. Wiatr się wzmaga, fale coraz większe, małolaty, które kończą drugi wyścig prawie latają. Zaczyna lać, w porcie tłok, nagle rozlega się potężny grzmot i leje jeszcze bardziej. Na szczęście jest ciepło+11C. Wieje Scirocco.

Szybko byliśmy w hotelu, poszliśmy pozwiedzać wzgórza Neapolu. Nie trzeba się tam wdrapywać na piechotę, można wjechać kolejką Funicolare, która wjeżdża tunelem w skale. Biegiem na kolację i pokaz filmu z drugiego dnia regat.