Puchar PZŻ w Pucku – mała relacja

 jedynego klubowego uczestnika.

Podróż z Dzierżna zabrała mi 9 godzin. Wyjeżdżając w południe, dotarłem więc bardzo późnym wieczorem. Pierwszego dnia popływałem po zatoce w różnych i zmiennych warunkach (2 – 6 B), poznałem trochę akwen i żeglarzy, a wczesnym wieczorem zgłosiłem się do regat.   Puchar PZŻ to impreza z “pompą”. Na otwarcie regat grała orkiestra, były przemówienia Prezesów i Burmistrza Miasta. W klasie Finn startuje 15 łodzi, tj. kadra seniorów i juniorów, kilku młodszych zawodników i “1 starszy pan”, czyli ja. Jestem więc, pewnego rodzaju ewenementem. Pomaga mi zainteresowanie moją łódką. Dosyć długo czekaliśmy na start, w końcu, od 14-tej  walczyliśmy w 3 wyścigach, przy wietrze 1-2 B. Dobrze, że wziąłem jedzenie, picie i więcej ubrań, bo spływaliśmy z wody po 17-tej. Okazało się, że dzięki łodzi i kilku uwagom Tomka Rumszewicza, mojego znajomego z dawnych studenckich wyjazdów narciarskich, zająłem 14, 9 i 11 miejsca. Zajmuję więc nieoczekiwanie, również dla mnie samego, 12-te miejsce. Jutro, wg prognoz, trudniejsze warunki.

Drugiego dnia regat wiało 4-6 B. Zaliczyłem 2 wywrotki, a z 4-go wyścigu zrezygnowałem z braku sił. Spadłem na 14 miejsce.

Trzeci dzień – byłem szczęśliwy wiele razy. Rano w porcie wszyscy zawodnicy nerwowo  i z ociąganiem przygotowywali się do wyjścia na Zatokę. Wiał zachodni wiatr 5 – 7 B. Wypłynąłem pierwszy, żeby wcześniej oswioć się z “czarną od wiatru” wodą, białymi grzywkami i falą. Pierwszy raz byłem szczęsliwy, gdy dopłynąłem na linię startu. Kolejne razy, gdy udawało mi się bez wywrotki ukończyć każdy z 3 wyścigów, nie zawsze na ostatnim miejscu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że zajmuję 10 miejsce i jutro wystartuję w wyścigu medalowym! Wieczorem “postawiłem” kolegom pizzę.

W wyścigu medalowym nie startował, ze względu na rodzinny wyjazd, potencjalny zwycięzca regat Rafał Szukiel. Na stosunkowo krótkiej trasie (2 “śledzie” z metą z wiatrem) wszyscy płynęlismy blisko siebie. Gorliwa sędzia, na kursie z wiatrem zdyskwalifikowała 2-gą żółtą flagą Piotra Kulę, a na płynącego obok mnie nałożyła karę 2 obrotów. Tak więc w wyścigu byłem 7-my, co w sumie dało mi 9 miejsce w całych regatach. Na wynikach jestem przed, 10-tym w Pekinie, Rafałem Szukielem. Te  zaskakująco dobre miejsca są wynikiem kilku czynników: dziwnego regulaminu “wyścigu medalowego”, decyzji sędziów, mojej bardzo dobrej i bezawaryjnej łodzi,  zachowawczej taktyki w trudnych   warunkach, zaciskania zębów i powstrzymywania “drżenia nóg”, a chyba w najmniejszym stopniu, moich umiejętności “finnisty”.

Bogusław POL 26